5
Products
reviewed
39
Products
in account

Recent reviews by ARTVZ

Showing 1-5 of 5 entries
No one has rated this review as helpful yet
70.0 hrs on record
Upvote - yes
Posted August 10, 2024.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
1 person found this review helpful
36.1 hrs on record (34.1 hrs at review time)
That game was better few yrs ago... but now its still good.
Posted October 30, 2017.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
1 person found this review funny
26.1 hrs on record (22.1 hrs at review time)
Z dużą rezerwą podchodziłem do Block N Loada - nowej taktycznej strzelanki firmy Jagex będącej jawnym połączeniem Minecrafta i Counter Strike:Global Offensive (posiada także kilka mechanik z TF2). Otwarcie przyznaję, że jestem ogromnym fanem tej drugiej pozycji, więc siłą rzeczy musiałem sprawdzić, o co chodzi w tej hybrydzie. Sprawdziłem, przeżyłem i w sumie... nie było tak źle. Można nawet powiedzieć, że trochę udzieliła mi się ta cała budownicza otoczka i nie ukrywam, że przesiedziałem na serwerach nieco dłużej niż pierwotnie zakładałem. Block N Load w pełni stawia na sieciową rozwałkę - trybu single tu nie uświadczycie i dobrze, bo w sumie nie wyobrażam sobie, jak by to mogło wyglądać. Gramy tylko online, tylko w formacie 5 na 5 i tylko w ramach jednego trybu, w którym celem obu drużyn jest zniszczenie umieszczonego w bazie wroga Rdzenia.
Plusy:
-Ciekawa rozgrywka
-Ogrom możliwości taktycznych
-Ciekawa stylistyka/grafika
-Zróżnicowani bohaterowie
Minusy:
-Oporne sterowanie
-W trybie nierankingowym możliwe zagranie tylko z 3 znajomymi
Posted August 16, 2017. Last edited September 2, 2017.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
2,578.7 hrs on record (1,289.8 hrs at review time)
CS:GO Review
W dobie gdy kolejni producenci strzelanek stawiają na oprawę graficzną czy maksymalną efektowność, Valve podąża własnymi, wycieranymi przez lata ścieżkami. Efektem tego jest Counter strike:Global Offensive.

Global Offensive sprawia wrażenie przygotowanego pod dzisiejsze standardy, ale twórcy nie zapomnieli o klasyce. Po odpaleniu wita nas odświeżone menu, radykalnie zmienione w stosunku do prostych menusów, jakie widywaliśmy wcześniej. I tutaj zaczyna się kolejna zmiana, czyli podział gry. Dostajemy do wyboru – albo bawimy się według zasad ustalonych z góry przez Valve, albo wybieramy standardowe, prywatne serwery, które mogą posiadać różnorakie mody. Pierwsza opcja jest ciekawa z punktu widzenia początkujących osób, które nie są zbyt dobrze obeznane w zasadach, którymi rządzi się seria. Dostają bowiem możliwość wyboru, w jakich wariantach chcą się bawić. Druga opcja stworzona jest dla graczy którzy nie chcą grać w tryby VALVE, na serwerach społeczności można natknąć sie na takie tryby jak only knife, only AWP, zombie mod czy nawet znany z Garry's moda Prop hunt.
Trybów stworzonych przez VALVE jest kilka, poczynając od bawiącego nas od dawna odbijania zakładników i podkładania bomb. Studio rozszerzyło jednak zakres konkurencji, dokładając Wyścig Zbrojeń i Demolkę. Ten pierwszy to nic innego jak synonim popularnego "gungame", gdzie po zabiciu określonej ilości graczy zdobywamy nową broń, a po śmierci niemal od razu wracamy do życia i ruszamy przed siebie. Rozgrywka jest szybka, giniemy co chwilę, ale zabawy przy tym jest naprawdę sporo, a przy tym to bardzo dobry sposób na trening strzelecki przed poważniejszymi wyzwaniami. Demolka to połączenie Wyścigu zbrojeń z klasycznym „plantowaniem ♥♥♥♥”. Nową broń dostajemy co rundę, po zlikwidowaniu przeciwnika. Zabawa toczy się na specjalnie ku temu przygotowanych lokacjach, z tylko jednym miejscem na podłożenie ładunku, a do tego same mapki są mniejsze i jakby bardziej intymne, niż ma to miejsce w klasycznych trybach.

Sporo wyrazów już za nami, a tymczasem nie było jeszcze ani słowa na temat rozgrywki, a ta jest tutaj motywem przewodnim, nad którym twórcy wylali pewnie najwięcej potu. Po pierwsze i najważniejsze – to wciąż jest Counter-Strike. Możecie mówić, że gameplay nieco zalatuje Team Fortressem i być może trochę racji w tym jest, ale jądro rozgrywki pozostaje niezmienne. Brak możliwości strzelania przez szczerbinkę, brak przybliżenia (prócz sprzętu z lunetą rzecz jasna) czy kule latające według własnego widzimisię – to właśnie CS. Strzelanie w biegu jest totalnie pozbawione sensu, bo zamiast podziurawić przeciwnika, podziurawimy powietrze. Tutaj liczy się precyzja, trzeba przystanąć, oddać krótką i celną serię, najlepiej prosto w głowę, i iść dalej. Prucie ołowiem na oślep czy walenie po nogach daje tyle, co nic, choć czasami zabłąkana kula potrafi wylądować w czole przeciwnika. To również się nie zmieniło.

Grając miałem odczucie, że studio przy tworzeniu fizyki strzałów wzięło kod z Left 4 Dead, Team Fortress i Counter-Strike 1.6, całość wrzuciło do jednego worka i mocno wymieszało. W efekcie tego powstał dość unikatowy system prucia ołowiem, któremu jest całkiem blisko do ostatniej z wymienionych wcześniej gier, a jednocześnie cechuje go świeżość, przez co musimy uczyć się oddawania strzałów niemalże od podstaw.

Ciekawą nowością są zmiany w arsenale. Do składu broni dołączyły nowe rodzaje granatów, a wśród nich koktajl Mołotowa i Wabik. Ten pierwszy znajduje zastosowanie dość często i dodaje do rozgrywki garść taktyki. Możemy przy jego pomocy zablokować przejście przeciwnikowi, rzucając mu pod nogi płonącą niespodziankę. Naturalnie może on spróbować przejść po rozżarzonej ścieżce, ale ta odbierze mu sporą cześć punktów życia i spowolni jego ruchy. Kilka razy udało mi się tak uratować bombsite, gdy siedziałem na nim sam, a w tunelu zauważyłem wybiegających terrorystów. Szybko zagrodziłem im drogę ogniem, co dało mi kilka cennych sekund na poinformowanie kolegów z drużyny, żeby możliwie jak najszybciej pospieszyli mi z pomocą. Mało kto decyduje się bowiem na stąpanie po ogniu. Wabik, jak sama nazwa wskazuje, służy do zwabienia przeciwnika, symulując odgłosy wystrzałów. Wydaje się to być ciekawym rozwiązaniem, ale w praktyce mało kto daje się na takie oszustwo nabrać.

Czas kończyć, ale jeszcze słów kilka o kwestiach technicznych. Zaznaczałem już, że Global Offensive pod względami wizualnymi nie porywa i stanowi co najwyżej ewolucję w stosunku do swojego poprzednika. Mapki, choć na pierwszy rzut oka wyglądają całkiem ładne, przy bliższym kontakcie ujawniają kiepskie tekstury czy małe graficzne nie dociągnięcia, obok których w dobie Battlefielda ciężko przejść obojętnie.
Niemniej ważny od oprawy wizualnej jest dźwięk. W tym przypadku postawiono na klasykę – strzały, odgłosy towarzyszące stąpaniu po różnych gruntach czy piknięcia podczas podkładania bomby, to wszystko już znamy z poprzednich części. Do menu dodano za to dynamiczną muzyczkę, zaprawiającą graczy do boju, a członkowie obu ekip są nieco bardziej rozmowni ("GO GO GO!","Are you stupid?","Huraa!" itp.). O tym, jak efektownie wypadają odgłosy wystrzałów, nie ma się nawet co rozwodzić, bo to jedna z wizytówek cyklu.
Warto też odnotować, że mamy do czynienia z tytułem, który cały czas w mniejszym lub większym stopniu będzie rozwijany. Studio popracuje nad optymalizacją i licznymi poprawkami, które na pewno będą z biegiem czasu wprowadzane, a gracze zadbają o wsparcie materialne w postaci nowych map, bądź też trybów zabawy. Dorzućmy do tego niską cenę, bo jak inaczej nazwać kwotę około 13 euro, za kilkaset czy nawet kilka tysięcy godzin świetnej zabawy, a to wszystko złoży się na produkt, który z czystym sumieniem polecam.

(sam w CS:GO spędziłem ponad 1300h więc myśle że moja recenzja będzie radykalna :-) )
Posted July 12, 2017.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
No one has rated this review as helpful yet
1 person found this review funny
14.5 hrs on record (9.1 hrs at review time)
Best horror game ever.
Im waitnig for outlast 2
Posted October 10, 2016.
Was this review helpful? Yes No Funny Award
Showing 1-5 of 5 entries