Install Steam
sign in
|
language
简体中文 (Simplified Chinese)
繁體中文 (Traditional Chinese)
日本語 (Japanese)
한국어 (Korean)
ไทย (Thai)
Bahasa Indonesia (Indonesian)
Bahasa Melayu (Malay) BETA
Български (Bulgarian)
Čeština (Czech)
Dansk (Danish)
Deutsch (German)
Español - España (Spanish - Spain)
Español - Latinoamérica (Spanish - Latin America)
Ελληνικά (Greek)
Français (French)
Italiano (Italian)
Magyar (Hungarian)
Nederlands (Dutch)
Norsk (Norwegian)
Polski (Polish)
Português (Portuguese - Portugal)
Português - Brasil (Portuguese - Brazil)
Română (Romanian)
Русский (Russian)
Suomi (Finnish)
Svenska (Swedish)
Türkçe (Turkish)
Tiếng Việt (Vietnamese)
Українська (Ukrainian)
Report a translation problem

Podkarpackie, Poland


Więc przez morze podkładki, przez tumany kurzu, Wiosłuję dłonią dzielną w pośrodku przedmurzu; W rękawiczce prawiczka, co dłoń mą opina, Pędzę – a pod mą myszką pył się w kłęby zwija! Widzę go! Już go mam! Jeszcze piędź... już blisko... Aż biurko zadrżało, jak całe stanowisko! I ban uderzył! Gromy z jasnego nieba! Pustka tam nastała, gdzie milczeć było trzeba. Zniknął buntownik w niebytu otchłani, Zwycięstwo! Ja tylko gram tutaj – lecz wyście obłąkani!
I spojrzę na sprzęt mój – ach, gdyby AMD siła, Z krzemu i ognia w mej skrzyni zabiła! Moc procesora dałaby seedy boże, By pigliny sypały perły w nadmiarze i kolorze! Więcej obsydianu, co portal wnet zbuduje, Niechaj technologia mój rekord wykuje! Lecz trwam na reducie, choć sprzęt mnie zawodzi, I choć run za runem w bólach się rodzi — Przysięgam! Podbiję ten czas, choćbym miał w znoju Dwadzieścia godzin trwać co dzień w tym boju!