Install Steam
login
|
language
简体中文 (Simplified Chinese)
繁體中文 (Traditional Chinese)
日本語 (Japanese)
한국어 (Korean)
ไทย (Thai)
Български (Bulgarian)
Čeština (Czech)
Dansk (Danish)
Deutsch (German)
Español - España (Spanish - Spain)
Español - Latinoamérica (Spanish - Latin America)
Ελληνικά (Greek)
Français (French)
Italiano (Italian)
Bahasa Indonesia (Indonesian)
Magyar (Hungarian)
Nederlands (Dutch)
Norsk (Norwegian)
Polski (Polish)
Português (Portuguese - Portugal)
Português - Brasil (Portuguese - Brazil)
Română (Romanian)
Русский (Russian)
Suomi (Finnish)
Svenska (Swedish)
Türkçe (Turkish)
Tiếng Việt (Vietnamese)
Українська (Ukrainian)
Report a translation problem

Bielsko, Poland
ledwo podnoszę głowę,
ledwo otwieram oczy
więcej chyba nie mogę,
choćbym obiecał coś
tobie i sobie,
i tak przy pierwszej lepszej okazji znowu to zrobię.
świat,
dziś pode mną powoli traci barwy
krzyczę, że czuję, że żyję mimo iż już prawie jestem martwy
słychać śpiew,
a w tle salwy,
granica to cienka linia,
kolejna z papilarnych,
wypalmy to wszystko,
wypijmy resztę,
i tak to miejsce,
nie da nam szans na więcej,
podaj mi rękę a,
wskażę ci drogę,
przez okna ku niebu dzisiaj spotkasz się z Bogiem,
ogień spod powiek przepływa do ciała,
im dalej,
tym coraz cichszy jest hałas,
nie ma tu racji dla nas,
sensu w planach
tam będzie lepiej,
tutaj ktoś nas okłamał.