Install Steam
sign in
|
language
简体中文 (Simplified Chinese)
繁體中文 (Traditional Chinese)
日本語 (Japanese)
한국어 (Korean)
ไทย (Thai)
Bahasa Indonesia (Indonesian)
Bahasa Melayu (Malay) BETA
Български (Bulgarian)
Čeština (Czech)
Dansk (Danish)
Deutsch (German)
Español - España (Spanish - Spain)
Español - Latinoamérica (Spanish - Latin America)
Ελληνικά (Greek)
Français (French)
Italiano (Italian)
Magyar (Hungarian)
Nederlands (Dutch)
Norsk (Norwegian)
Polski (Polish)
Português (Portuguese - Portugal)
Português - Brasil (Portuguese - Brazil)
Română (Romanian)
Русский (Russian)
Suomi (Finnish)
Svenska (Swedish)
Türkçe (Turkish)
Tiếng Việt (Vietnamese)
Українська (Ukrainian)
Report a translation problem

Ziemniaki mają w sobie coś takiego, że nie mogą się znudzić, być może z tego powodu, że stanowią bazę do bardzo wielu potraw. Jedną z moich ulubionych są kopytka – genialny dodatek do wszelkich gulaszów i zawiesistych sosów*. Są pyszne także z podsmażonym boczkiem i cebulką. A tak na marginesie, to zawsze mnie zastanawiało, dlaczego nazywają się tak a nie inaczej. Może komuś przypominały raciczki. Włosi na swoje kopytka mówią „gnocchi”, czyli ‚grudki’ – jakoś bardziej to do mnie przemawia… 😉
Ten przepis ukazał się jako pierwszy na moim blogu, ale postanowiłam go nieco odświeżyć, bo już trochę więcej wiem o gotowaniu. Kopytka są przykładem na to, że czasem gramaturę można sobie wsadzić w buty – tutaj po prostu najlepiej sprawdzają się proporcje. Najbardziej nadają się tutaj ziemniaki mączystych odmian. Warto ugotować je dzień wcześniej, wtedy zrobienie klusek zajmuje mniej niż pół godziny.