Install Steam
sign in
|
language
简体中文 (Simplified Chinese)
繁體中文 (Traditional Chinese)
日本語 (Japanese)
한국어 (Korean)
ไทย (Thai)
Bahasa Indonesia (Indonesian)
Bahasa Melayu (Malay) BETA
Български (Bulgarian)
Čeština (Czech)
Dansk (Danish)
Deutsch (German)
Español - España (Spanish - Spain)
Español - Latinoamérica (Spanish - Latin America)
Ελληνικά (Greek)
Français (French)
Italiano (Italian)
Magyar (Hungarian)
Nederlands (Dutch)
Norsk (Norwegian)
Polski (Polish)
Português (Portuguese - Portugal)
Português - Brasil (Portuguese - Brazil)
Română (Romanian)
Русский (Russian)
Suomi (Finnish)
Svenska (Swedish)
Türkçe (Turkish)
Tiếng Việt (Vietnamese)
Українська (Ukrainian)
Report a translation problem


To kuźnia talentów. Cyfrowa akademia aimu i psychiki stalowej jak deagle na drugiej rundzie. Każdy mecz wygląda jak finał Majora, każdy smoke jest liczony z dokładnością szwajcarskiego zegarka, a każdy nowy członek przechodzi niepisany test charakteru: przetrwać solo queue i nie stracić resztek człowieczeństwa.
Krążą plotki, że kilku obecnych prosów przewinęło się przez szeregi Podziemia, zanim świat dowiedział się o ich nickach. Ale nikt tego oficjalnie nie potwierdzi. Takie są zasady.
Polskie Podziemie CS2 nie szuka rozgłosu.
Bo prawdziwe legendy nie potrzebują reklamy.
To zjawisko. Tajemniczy, owiany legendą krąg elitarnych graczy, o którym słyszysz tylko szeptem po przegranym premierze.
Mówią, że jeśli dostaniesz zaproszenie, to znaczy, że ktoś zauważył potencjał. Że twój movement nie jest przypadkowy. Że twoje one tapy mają w sobie coś więcej niż tylko lucky shot.
To miejsce działa jak CS-owy klub walki.
Pierwsza zasada Polskiego Podziemia CS2?
Nie mówisz o Polskim Podziemiu CS2.
Druga zasada?
Jeśli ktoś pyta o rangę, już wiadomo, że się nie nadaje.