Piotrus.!
New York, United States
 
 
Yep, I'm dead.
Currently Offline
Last Online 1 hrs, 39 mins ago
Items Up For Trade
1,183
Items Owned
178
Trades Made
952
Market Transactions
Achievement Showcase
2,588
Achievements
36
Perfect Games
68%
Avg. Game Completion Rate
Workshop Showcase
!!UWAGA!! Musisz wybrać tryb Uproszczony!
!!WARING!! You must switch mode to Casual!
--PL--
Jest to prosta mapa 1vs1 sworzona przez zemnie.
Łącznie jest 14 spawnów, 7 po CT oraz 7 po TT
Na mapce znajdziemy takie bronie jak:
1 rewolwer
3 AWP
Created by - Piotrus.!
Favorite Group
This group collects user with STEAM-Level 100 or higher.
8,163
Members
938
In-Game
3,909
Online
16
In Chat
Review Showcase
Zabawa koncentruje się wokół młodej dziewczyny, która w obliczu nadciągającej powodzi postanowiła zapakować swój plecak przydatnymi przedmiotami i wraz z Ezopem, psem przybłędą, wskoczyła na drewnianą tratwę w poszukiwaniu bezpieczniejszego miejsca. Zabawa podzielona jest na dwa elementy - w pierwszym płyniemy drewnianym środkiem transportu przed siebie wyszukując potencjalnie warte odwiedzenia miejsca. Drugi element to poruszanie się po lądzie i wykonywanie typowych dla survivali czynności związanych ze zbieraniem pożywienia oraz próbami wyjścia cało z wszelkich opresji. Ot, proza życia.
Część "wodna" to przede wszystkim skuteczne nawigowanie tratwą. Woda rwącym nurtem porwała sporo przedmiotów i szerokim korytem spływa niszcząc mosty i zalewając niżej położone lokacje. Sterując tratwą opieramy się spychającym prądom, by nie wpaść na żadną z licznych przeszkód. W The Flame in the Flood jak przystało na rasowy surivival, zginąć można na wiele sposobów, utonięcie po rozwaleniu tratwy o głaz to tylko jeden z nich. Na nie szczęście sterowanie drewnianą łupiną należy do najtrudniejszych w grze, wymaga to dużo uwagi podczas niesprzyjających warunków pogodowych, spływów nocnych czy pokonywania trudniejszych fragmentów ze wzburzonym nurtem, ale nad tratwą i tak nie zapanujesz(ja nauczyłem się po 60 godzinach). Co ważne, raz na jakiś czas na naszej rzecznej trasie pojawi się stacja umożliwiająca naprawę bądź podrasowanie tratwy. Jest to bardzo ważny element zabawy. Każde z uderzeń o napotykane elementy obniża wytrzymałość tratwy, a gdy stosowny wskaźnik spadnie do zera podążamy na dno razem z dotychczasowym ekwipunkiem.
Modyfikacje tratwy to element dość istotny, choć przez pierwszych kilka godzin rzecznej przygody dość trudno o elementy potrzebne do wykonania ulepszeń. Warto jednak postarać się o odpowiedni tuning tego środka transportu, bo oferuje kilka ciekawych opcji, które w kluczowych momentach mogą ratować życie. Mowa tu chociażby o stacji oczyszczania wody, miejscu do spania czy kuchence, na której można przygotować sobie posiłek. Także dodatkowa przestrzeń załadunkowa jest bardzo przydatna podczas powodziowego kryzysu. Czym dalej w grze zajdziemy, tym coraz mniej zasobów otrzymujemy do dyspozycji. Wypełniony po brzegi ekwipunek jest więc niczym karta "wychodzisz wolny z więzienia" w eurobusiness. Ale ma to poniekąd swoją cenę. Czym mniej napotykamy trudności, tym szybciej The Flame in the Flood odsłania swoje wady.
Zejść na ląd można tylko przy drewnianych pomostach, te każdorazowo prowadzą do jednej z dziesięciu lokacji. W zależności od ich rodzaju, zapewniają dostęp do różnych zasobów. Kościół to świetne schronienie, klinika oferuje medykamenty i elementy do tworzenia bandaży, a obóz zapewnia ognisko i krzemień. Ścinamy drzewka, z których tworzymy liczne przedmioty i narzędzia, choćby pułapkę, która pozwala na zabijanie zwierząt - pożywienie zaspokaja głód, skórę można wykorzystać na cieplejsze rękawiczki, a poprzednie podrzeć na szmaty, które z alkoholem dadzą bandaż. Błądzimy więc poszukując losowo rozlokowanych elementów, dbając jednocześnie o cztery główne wskaźniki głównej bohaterki - głód, pragnienie, ciepło oraz energię. Jeśli któryś osiąga wartość zerową, przegrywamy - czy to z zimna, głodu, zakażenia po ranie od dzikiego zwierzęta lub z wycieńczenia. Na dobrą sprawę umrzeć można nawet od głupiej, ale uciążliwej "sraczki". Sposobów na śmierć z całą pewnością w The Flame in the Flood nie brakuje.
Brakuje za to urozmaicenia - szczególnie po kilku pierwszych godzinach. Póki odkrywamy lokacje i walczymy o przeżycie pierwszych dni, zabawa jest wciągająca, szybko robi się jednak wtórna. Zwiedzamy małe, podobne do siebie miejsca cały czas rozwiązując problem ograniczonych zasobów wobec niezaspokajalnych potrzeb, a misje poboczne są nieciekawe i często nawet nieopłacalne. Zabicie pierwszego wilka czy dzika jest wydarzeniem, ale z czasem mała harcerka okazuje się rasowym rzeźnikiem, przerabiając na pieczone mięso lub suszone jerky całe tony mięsa. Napotykamy NPC, z którymi prowadzimy nudne dialogi, a jedynym wiernym towarzyszem wyprawy okazuje się być pies Ezop, robiący trochę za stróża, a trochę za obrońcę. Nie wdaje się jednak w walkę, nie może zginąć, nie musi pić ani jeść, nie odnosi ran i właściwie to nie przydaje się w niczym poza alarmowaniem o niebezpieczeństwie i dźwiganiem części ekwipunku - można wiec powiedzieć o jego niewykorzystanym potencjale.
Brak większych urozmaiceń zabawy, jedynie dwa tryby rozgrywki (ciągły oraz kampania), brak multiplayera, ograniczone pod względem rodzaju i wielkości lokacje i mała lista przedmiotów możliwych do wycraftowania szybko stają się kamieniami, które ciągną The Flame in the Flood na dno. Jednocześnie nie można grze odmówić klimatycznej oprawy wizualnej oraz sporej przystępności - wszystko tu jest ładnie podane, intuicyjne i przystępne, a dodatkowo śliczne. To zasługa uroczej oprawy, rysunkowej wręcz oprawy wizualnej, przedstawiającej brutalny w sumie świat w bajkowy sposób. Gdy płyniecie rzeką rozświetlaną jedynie przez palące się gdzieniegdzie ogniska i światła albo obserwujecie sympatycznie kicające króliczki, nie da się nie ulec urokowi The Flame in the Flood. To sprawia, że grę można polecić osobom, które chciałyby dopiero rozpocząć swoją przygodę z gatunkiem survivali. Dla nich dobra zabawa może trwać dłużej, a ograniczenia w mechanice nie będą aż tak kłuć w oczy. Musicie tylko uzbroić się w trochę cierpliwości, bo sterowanie za pomocą klawiatury i myszy nie zostało odpowiednio doszlifowane (np. kursor potrafi znikać), a gra ma także inne techniczne bolączki.

Gra ma mnóstwo easter eggów.
9/10 Za tratwe.
Screenshot Showcase
Counter-Strike: Global Offensive
Have a lovely weekend! :tank_fire:
✪ Zerkje May 9 @ 9:09am 
┓┏┓┏┓┃♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ В РОТ
┛┗┛┗┛┃
┓┏┓┏┓┃\○/
┛┗┛┗┛┃ / /
┓┏┓┏┓┃ノ)
┛┗┛┗┛┃
┓┏┓┏┓┃
┛┗┛┗┛┃
┓┏┓┏┓┃
┛┗┛┗┛┃
┓┏┓┏┓┃
┛┗┛┗┛┃
┓┏┓┏┓┃
┛┗┛┗┛┃
┓┏┓┏┓┃
┛┗┛┗┛┃
┓┏┓┏┓┃
┛┗┛┗┛┃
"BURI" May 1 @ 7:30am 
+rep :rainbowSmile:
♥Angi♥Aguś♥ Mar 30 @ 7:55am 
:heartred: 𝐻𝒶𝓋𝑒 𝒜 Perfect 𝒲𝑒𝑒𝓀𝑒𝓃𝒹! :heartred:
FapeR csgo-skins.com Mar 25 @ 10:40am 
Podpiszesz ? :D +repik